piątek, 5 lutego 2016

Hello weekend!

"To make life beautiful - every time you think
-think about the amazing beauty of life."
{Debasish Mridha}


Tak naprawdę nieważne czy to piątek, świątek, weekend, niedziela czy powszedni dzień.
Każdy jest ważny, piękny i jedyny.
To my je tworzymy.
Na początek weekendu zamiast listy rzeczy do zrobienia można usiąść w spokoju i wypisać 50 rzeczy - od najbardziej błahych po najważniejsze, za które jest się wdzięcznym. To z pewnością (p)obudzi dobrą energię i cały weekend skieruje na właściwy tor.
Życzę Wam weekendu podczas którego będziecie dla siebie samych dobrzy:)
Aicja

czwartek, 4 lutego 2016

Tradition...

 Jak dla mnie mogłyby istnieć tylko lukrowa polewa i różane nadzienie, bez pączka.
Niemniej w Tłusty Czwartek...... - chodzi przecież o Tradycję, o wspólną chwilę, o wspomnienia.
Gdy całości dopełnia aromatyczna czarna herbata... zapominam się i zjadam dwa...
Czy u Was też podobnie?
Smacznego!
Alicja

wtorek, 2 lutego 2016

My little comfort zone....

"It is nice finding that place where you can just go and relax."
{Moises Arias}

Po wczorajszym wyczerpującym, pracowitym, drenującym z energii poniedziałku dziś dla równowagi daruję sobie spokój miłego prawie-nic-nie robienia.
Będą zajęcia, ale takie co ładują akumulator duszy i relaksują ciało. W dzisiejszych czasach wielu zapomina, że organizm zasługuje na czułą troskę, wylansowano modę na bycie 'bardzo zajętym non stop', której absolutnie nie kupuję.
Wolę się wsłuchać w siebie niż w (pseudo)trendy. Zamiast zadyszki wybieram Harmonię.

xoxo,
Alicja







poniedziałek, 1 lutego 2016

My work, my love. Our new photo sessions in interior magazine.

“Your work is going to fill a large part of your life,
and the only way to be truly satisfied
is to do what you believe is great work.
And the only way to do great work
is to love what you do.”
{Steve Jobs}

Owoc. To zawsze miła chwila zobaczyć owoc własnej pracy. Tym razem w lutowym wydaniu magazynu Czas na Wnętrze, ponad 26 stron naszych zdjęć. Dwie całkiem różne sesje, dwa miejsca na mapie Polski, dwa odmienne domy.
"Vintage, plakaty i kolory" (str. 62) oraz "Kobieta potrafi wszystko" (str. 93).
Zapraszam do lektury:)))
(Czas na Wnętrze 2/2016,
fotografie: Dariusz Radej,
tekst i stylizacja: Alicja Radej)
 
Trzymajcie się ciepło!
Alicja

środa, 27 stycznia 2016

Nuts about walnuts....

“Sometimes the small pleasures in life are the sweetest."
{K.M.Moning}

Czym byłby dzień bez małych przyjemności?
Najbardziej lubię orzechy w ich naturalnej wersji, ale czasami - zwłaszcza zimą - lubię podkręcić ich smak podprażeniem, świeżym rozmarynem, pieprzem cayenne, trzcinowym cukrem, morską solą i wtedy... stają się przyjemnością nad którą naprawdę trudno zapanować - taaaakie smaczne. Spróbujcie!
Wykorzystałam nagrzany piekarnik, gdy prażyłam "skwarki" z kaszy gryczanej do fasolowego smalcu i wyłożyłam drugą blachę orzechami.
Przepis to lekko zmodyfikowana wersja orzechów Nigelli Lawson, niestety nie pamiętam z której książki:(
Jak przygotować orzechy?
250g niesolonych orzechów (tych, które lubicie najbardziej) uprażcie w piekarniku (180 stopni) przez ok. 10 minut.  {Czasem robię mieszankę różnych odmian.} Po czym wymieszajcie z 1 łyżką posiekanego świeżego rozmarynu, 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne, 1 łyżką cukru trzcinowego, 1 łyżeczką soli morskiej oraz 1/2 łyżki oliwy. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe. Smacznego!
xoxo,
Alicja


wtorek, 26 stycznia 2016

The Miracle of Life...

"Every flower is a soul blossoming in nature."
{Gerard De Nerval}

Uwielbiam przynosić do domu maleńkie cebulki. A potem kontemplować cud życia obserwując jak niemal z chwili na chwilę łodyga wydaje na świat kwiaty. I ten magiczny zapach wokół - niczym "dzwoneczek uważności" - by się zatrzymać, docenić chwilę, docenić Życie i całe piękno, którym jesteśmy obdarowywani przez Wszechświat.
Czasem jeden kwiat znaczy więcej niźli cały bukiet.
Hiacyntowe pozdrowienia!
Alicja

środa, 20 stycznia 2016

My tiny cozy kitchen.

"Season everything with love."
{unknown}

 W naszym domu "good morning" mogłoby także brzmieć "cook morning" - tu rozpoczyna się każdy wspólny dzionek. Kuchnia jest centrum naszego domowego wszechświata. Sercem. I choć pewnie mogłaby się wydawać maleńka - jest najwyraźniej idealna - skoro udaje mi się tutaj ugotować cokolwiek wymyślę, wymarzę. Niezmiennie pozostaje jednym z najbardziej ulubionych punktów na mapie świata.
 W zeszłym roku - pożegnałam wiele cudownych smakowitych przepisów ze swojego kajetu z recepturami. Nie pasowały już do wegańskiej etyki, która przekonała moje serce. Na szczęście - świat nasion, ziół, warzyw, owoców, orzechów i kasz nie ustępuje w niczym temu mięsnemu, jest światem pełnych głębokich, bardzo aromatycznych zapachów i smaków, a przy tym ile zdrowia!
 Prosto z piekarnika: wege kibbeh z batatów. A na podwieczorek: daktylowe trufle z wodą różaną. Uwielbiam testować nowe przepisy. Czy ktoś już zgadł z której to (niedawno wydanej) książki?:))) Napiszę o niej szerzej w osobnym poście, ale póki co chcę posmakować więcej dań z jej kart.
No i uprażona kolejna porcja. Nasz "must have" a raczej "must eat" or "want eat". Nasiona dyni, słonecznika i niełuskanego (czyli zdrowszego) sezamu. Sypię ten miks do sałatek, kasz, wegeburgerów... Smakuje też familii solo, więc zawsze czeka na wyjadalskich na kuchennej półce. Mniam......

Wszystkiego dobrego, pozdrawiam!
Alicja

piątek, 8 stycznia 2016

Dario & The Sprouts.

'Nothing will benefit human health
and increase chances for survival of life on Earth
as much as the evolution to a vegetarian diet.'
{Albert Einstein}
Domowej roboty pożywienie jest nie tylko zdrowsze ze względu na skład czy świeżość, ale ma coś szczególnego:  energię miłości, powstałą z zaangażowania, poczucia radości, że robimy coś dobrego dla najbliższych, że chronimy ich zdrowie i dajemy im także swój czas, uwagę i życzliwą troskę. Dlatego zawsze bardzo doceniam każde kuchenne zaangażowanie D. Bo to czynem wyartykułowane "kocham". Oprócz świetnego domowego tofu D. ma focus na kiełki. Dba, by były kiełki na dziś, na jutro i na za kilka dni. Więc czuję się jak w niebie, bo lubię nimi obsypywać niemal każdą strawę. Najweekendu!
xoxo, Alicja

środa, 30 grudnia 2015

Day by day life...

 'The mind is everything. What you think you become.'
{Buddha}

Kochani,
Ostatni czas wyglądał u mnie tak: najpierw tato w szpitalu, potem Kuba, następnie ja, a po mnie mąż. Dołączyła też nasza Tola - potrącona przez samochód. Jak trafnie potrafił to ująć Budda: życie jest niedogodnością, cierpieniem, więc to co nam się zdarzało nie było ostatecznie niczym statystycznie szczególnym - tak po prostu w życiu bywa, jest i to co nas uskrzydla i to co nas dołuje. A często jest też przecież tak, że to co nas dołuje - ucząc nas - ostatecznie uskrzydla. Oczywiście nie traktowałam tego w kategoriach porażki, choć stresu miałam sporo. Życie to nie czarno-biały film, więc te szpitalne perturbacje były przeplatane chwilami radości i tego co dobre, bo każdy dzień przynosi nam mnóstwo momentów do cieszenia się i wdzięczności za to co jest, a kwestią pozostaje czy zechcemy to dostrzec i docenić skarby ukryte w codzienności.
Dwa ważne momenty w 2015, które z pewnością pozytywnie wzbogaciły nasze życie to adopcja Tolci i przejście na weganizm.
Pożegnałam wiele przepisów kulinarnych ze swojego kuchennego kajetu, wiele pysznych dań. Jednak ani tego nie żałuję ani za niczym już nie tęsknię, bo w zamian odkryłam nowe smaki i wartościowsze produkty, a świadomość, że żadne zwierzę nie cierpi dla mojej zachcianki jest bardzo ważna dla mnie, bo był to także etyczny wybór.
 Zawodowo spotkało mnie w tym roku wiele fantastycznych chwil. Poznawałam cudownych ludzi {nie wykluczam, że niektóre osóbki to kamuflujące się dobre wróżki:)}, odwiedzałam magiczne miejsca - a nie ma dla mnie cenniejszej rzeczy niż takie doświadczanie. Było też wiele spokojnych, prostych domowych dni, które - co tu dużo mówić uwielbiam! Oczywiście był to mój, nasz wybór, żeby w danej chwili już nie biec, nie dokładać zajęć, nie zdobywać kolejnego 'everestu', bo w końcu życie nie na tym polega. Harmonia - nie chciałabym jej zagubić.
Świadomość, że do Szczęścia materialnie nie trzeba wiele {a przynajmniej nie tyle ile się nam wmawia} jest wyzwalająca i zawsze taka dla mnie była.
 Jeśli świat chce biec, niech biegnie, a ja mam swoje tempo.



 Życzę Wam, by nadchodzący rok był Waszym skarbem, czasem, który spełni Wasze marzenia, czasem pełnym dobroci, pokoju i miłości.
Alicja

czwartek, 5 listopada 2015

Yummy booklet!

'Life is uncertain. Eat dessert first.'
{Ernestine Ulme}
 Nie mam pojęcia w jakich filmach gra Monika Mrozowska, ale jej książka o zdrowych słodkościach absolutnie cudna: zdrowo a słodko, prosto a smacznie... "Desery, które możesz jeść codziennie" - która z nas nie czeka(ła) na takie słowa???

Lubię pobawić się w kuchni w wymyślności, ale prawdziwy przepis nie powinien przypominać brnięcia przez Ulissesa, lecz być niczym zaklęcie: hokus-pokus i gotowe!
W zalewie (a może bigosie?:))) wydawnictw o gotowaniu, których  większość jest niestrawna - to jeden z tych smacznych rodzynków. A i sam wolumin yummy - rozsądny rozmiar, miłe dla oka kadry. Z przyjemnością dołączyłam 'Słodkie i zdrowe' do mojej podręcznej biblioteczki na kuchennym parapecie.
Słodkiego, zdrowego czwartku!
Alicja

poniedziałek, 26 października 2015

Good (and happy) Morning




'Always believe something wonderful is about to happen'
{unknown}

"Serdeczność rzeczy martwych": telefon nie przestawił godziny, więc wstałam o 5.00. Już przed 8.00 miałam oporządzoną kuchnię, śniadania dla Majki - domowe i szkolne, wyjście z Tolą (odprowadzamy Maję do metra), chwil kilka na siłowni na świeżym powietrzu, zaliczone zakupy (bez Toli, bo nie zostawiam jej przed sklepem), zrobione guacamole, rozwieszone pranie i kilka innych spraw odfajkowanych, że starczyłoby na kilka zwrotek wyliczania dla rapera a tu jeszcze tyle dnia zostało!!!! Jak pięknie! Cieszę się z tej "przypadkowej" lekcji i planuję tak wstawać każdego powszedniego dnia - tym bardziej, że teraz łatwiej się przestawić skoro to "szósta po staremu".

Kilka fot Toli. Psiny mądrej i dobrej, której bezwarunkowa miłość i czułość obezwładnia mnie za każdym razem równie intensywnie.
 Kiedyś nie lubiła aparatu, teraz już wie, że to nic wielkiego i iście stoicko pozwala ujmować się w kadry.

 Równie mocno lubię najprostsze jedzenie (pieczone ziemniaczki!) jak i zabawę w kuchni przy odkrywaniu nowych,  smaków. Nie ma tygodnia bez nowych receptur - zwłaszcza teraz, kiedy pójście w wege wymogło wykreślenie niektórych dotychczas stałych pozycji z naszego menu. Lubię te poszukiwania równie mocno jak samo gotowanie dla najbliższych.
 Pyszne, zdrowe: sałatka z komosy ryżowej, soczewicy Puy, sumaku, cytryny, mięty, natki pietruszki i pomidorków koktajlowych po raz pierwszy i nie ostatni. Genialna także na ciepło!
Przepis z książki 'Persiana', (niestety jeszcze nie ma polskiego tłumaczenia). Mam nadzieję, że Sabrina Ghayour popełni kiedyś tom całkowicie wege.
Jeszcze nie wiem jakie nowe przepisy wytestuję w tym tygodniu, ale na pewno będzie dużo warzyw i kasze.
Słonecznego i owocnego tygodnia!
Alicja
P.S. Beatko napiszę wkrótce.

środa, 14 października 2015

Morning in the kitchen....

I'm just someone who likes cooking
and for whom sharing food is a form of expression.

{Maja Angelou}

Z prozy oprócz Dostojewskiego, Amisa Juniora i Stefcia Kinga lubię prozę własnego domowego życia. 
Słonecznej środy!
Alicja

poniedziałek, 12 października 2015

Beginning of new week....


 'Bo jest czas snu i czas czuwania -
Na tym ten świat polega.'
{W.Szekspir}
Poniedziałkowe Tolowe szekspirowanie w praktyce...
Jak tu się nie uśmiechnąć, nie rozczulić i nie pomyśleć, że nowy tydzień będzie bardzo spokojny i wszystko będzie cudnie.
Czego Was bardzo serdecznie życzę!!!!

Wszystkiego naj!
Alicja

czwartek, 8 października 2015

Soooo beautiful place...

“Home isn't a place, it's a feeling”
{Cecelia Ahern}


Jest!
 Listopadowa Weranda z magicznym zdjęciem autorstwa Dariusza na okładce.
A w środku oczywiście więcej: sesja - z arcypięknej willi na poznańskim Sołaczu. Dom jak marzenie. Urządzony przez architektkę, którą podziwiam od lat. Miłych wrażeń!
Serdeczne uściski!
Alicja

środa, 7 października 2015

Dream House....

'If i were asked to say what is at once the most important production of Art
and the thing most to be longed for,
I should answer,
A beautiful House.'
{William Morris}

 Już wkrótce zaproszę Was w wirtualne odwiedziny tutaj.
Mam nadzieję, że i Wam dostarczy to sporo inspiracji i najczystszej estetycznej przyjemności:)
Trzymajcie się ciepło!
Alicja

poniedziałek, 5 października 2015

Our vegetarian & vegan healthy world....

'Nothing will benefit human health
and increase the chances for survival of life on Earth
as much as the evolution to a vegetarian diet."
 {Albert Einstein}

Pewnie na moich zdjęciach widzicie to już od jakiegoś czasu, więc dzisiaj dopełniam to słowem: od kilku miesięcy nasza rodzina żywi się dietą wegetariańsko-wegańską. Lecz nie bójcie się - nie będzie na blogu żadnych 'sekciarskich' pouczeń, wojowania etycznymi argumentami czy straszenia 'odmięsnymi' chorobami - do takich decyzji jak nasza, jeśli ma zaowocować trwałymi zmianami nawyków, każdy dojrzewa sam i osobiście podejmuje kroki w dostosowanym do własnympotrzeb tempie. Darek na przykład powiedział po prostu: "od teraz jestem weganem", po czym nigdy więcej nie wziął nie tylko mięsa, ale jajek, sera i mleka do ust, choć jak nadal twierdzi "kocha mięso" (i choć to prawda, chyba lubi też tę nutkę prowokacji, którą w jego wegańskiej sytuacji zdanie owo niesie:)))   Maja z wielkim wzruszeniem (i wzburzeniem) oglądała filmy i wykłady o bezsensownym i niezasłużonym cierpieniu zwierząt i właściwie jako pierwsza unikała mięsa. Dziś nie je także jaj i nie pije mleka krowiego, ale obie zostawiłyśmy sobie "serową" furtkę - widocznie dziewczyny w naszej rodzinie wolą metodę "małych kroczków" (i nie mają takich jaj jak facet:)).
Choć zawsze docenialiśmy roślinne dary natury w naszym domu - jak się okazało, przejście na wege nie graniczyło naszego menu, bo otwierając się na "roślinną kuchnię" odkryliśmy mnóstwo nowych wspaniałych, zdrowych, niezwykle smakowitych i sycących(!) potraw. Z orzechów, kasz, warzyw, owoców można wyczarowywać cuda! Uwielbiam tę kuchenną podróż: kiedy gotuję coś nowego i okazuje się to strzałem w dziesiątkę:) I nie bójcie się, że "roślinna kuchnia" jest o wiele droższa od tradycyjnej - to nie prawda. Mamy wiele skarbów, które rodzi nasza polska ziemia - zwłaszcza teraz jesienią warto korzystać z owego dobrodziejstwa. Na końcu posta podam Wam przepis na fasolkę szparagową w nieco innej odsłonie - dla mnie wraz ze zrobieniem tego dania skończyła się era gotowania fasoli w wodzie...
 Poranek w kuchni - przygotowywanie guacamole dla rodziny to czysta przyjemność.... Wystarczy kilka kromek dobrego chleba i uczta gotowa....
 Nauczyłam się robić mleko sojowe w domu. Nic prostszego:)
 Nawet Tola "trzyma łapę" na odpowiednich przepisach kulinarnych:) Jej pojawienie się w naszym domu także było przyczynkiem do wejścia w "wege". Obserwując na co dzień tego zwierzaka, jego mądrość, serdeczność, ciekawość świata, radość i potrzebę bezpiecznego, spokojnego życia nie sposób odciąć się od myśli, że każde zwierzę ma prawo do dobrego życia.

Wczoraj wyszliśmy na spotkanie słonecznej pogodzie urządzając rodzinną łąkową  'posiadówkę' niczym w środku lata! I tylko kasztany pozbierane w drodze do domu przypomniały, że jesień, że październik... Czy też lubicie wsunąć kasztana w kieszeń, aby dodawał energii?
Wzięłam się ostatnio za wynoszenie z domu wszystkiego co niepotrzebne - a wierzcie, że moja chomicza natura potrafi mnie zwodzić... mam setki skarbów, bez których tak naprawdę mogę się obejść... od wstążeczek, koroneczek, po większe gabarytowo zapchajdziury... Póki co rozdaję, wydaję lub wyrzucam. Musi zostać tylko to co dla mnie najpiękniejsze - wizualnie lub sentymentalnie...
I przepis na pyszną fasolkę. Może pojawi się u Was na talerzu w tym nowym tygodniu? Jego autorką jest Biruta Markuza, o której koniecznie napiszę Wam już w osobnym poście. A teraz : Smacznego!
 
Zielona fasolka szparagowa z czosnkiem
{Tou ts'u suam}

65 dag zielonej fasolki szparagowej (ja dałam także żółtą)
1/2 szklanki oleju
12 ząbków czosnku
1 strączek suszonego chili
1 łyżka sosu sojowego
cukier
sól

Przygotowanie:
1. Fasolkę umyć, osuszyć, pokroić.
2.Olej rozgrzać i ciągle mieszając smażyć fasolkę przez 3 minuty.
3. Fasolkę wyjąć, a w tym samym oleju podsmażyć czosnek i rozdrobnione chili. Po minucie smażenia dodać fasolkę, sos sojowy, cukier, sól. Wymieszać i podawać.

I takie przepisy kocham - bez zbędnego trwania w kuchni, gwarantujące przygodę podniebieniu i zdrowe. Stworzenie tego dania zajmie Wam to 8 minut i wcale nie musicie tego wyjawiać rodzinie, gdy będziecie zbierać komplementy!
Pozdrawiam!
Alicja


poniedziałek, 28 września 2015

Happy hours at home...

"To live in a peaceful home
is to experience paradise on earth."
{Shri Radhe Maa}

 Niemal 1500 km w kilka dni, dużo zdjęć, wspaniałe spotkania, ale i przeziębienie....
Na szczęście jestem już w domu... a tu spokojnie, cicho, słonecznie....
Czuję, że wracam do zdrowia:)
Dom to dla mnie najlepsze lekarstwo.

Sałatka z jarmużu, żurawin i orzechów włoskich - najpierw relaks podczas krojenia, a potem witaminowa bomba dla organizmu i raj dla smakowych kubków - same plusy!
Książka z której pochodzi przepis to temat na osobny post:)
Pozdrowienia z domowego zacisza,
Alija