poniedziałek, 15 września 2014

Sesja naszego domu w Werandzie:)))))

34 komentarze:
Some people look for a beautiful place, 
others make a place beautiful.
(Hazrat Inayat Khan)
 Mam happy dzionek: nasz dom po raz drugi na łamach miesięcznika Weranda {nr 10/2014} :)))))
Będzie miła pamiątka:)
"Szaleństwa w stylu vintage" - to o nas:))))

 ***

 Kolorowego tygodnia moje drogie!
xoxo, Alcja

sobota, 6 września 2014

Back to own Shangri-La:)

16 komentarzy:
"East or West
Home is best."
 Nie ma jak w domu....

Jeszcze niedawno sierpniowo....
Pod drzewami....

 Jeden z delikatnych, trzecioplanowych uroków wakacji to czuła tęsknota za domem - miło narasta wraz z kolejnymi dniami wojażu, by skumulować się w dniu powrotu w  nieopisaną radość, kiedy otwierają się drzwi Shangri-Li własnego m.
Lubię też to "świeże oko", którym wtedy spogląda się na dom. I ukontentowanie tym co jest i kiełkujące nowe pomysły na miłe dekoratorskie zmiany smakują wyśmienicie.
Na wakacjach nasz dom traktuję jak.... domownika, który nie ruszył z nami w podróż. Jeśli coś przywożę to głównie podarki dla niego. Nie tylko spełnią swą 'pamiątkową' rolę, ale są piękne i użyteczne.

W tym roku oprócz wszystkich niezapomnianych chwil z rodziną, przyjaciółmi i nowo poznanymi ludźmi oraz kolejnej pasji - które skolekcjnowałam w sercu  i naładowałam nimi swoje baterie optymizmu - do domu zwiozłam iiiiinspirujące książki, tkaniny jak marzenie, nieco romantycznego szkła, smakowite przetwory i działające na wyobraźnię przepisy kulinarne, które będę testowała w stateczne i wyciszone jesienne dnie....
 ***
A zaraz po powrocie trafiłam w pobliskiej galerii na mega wyprzedaż - znalazłam tam dwie ramki dla których czekało idealne miejsce na mojej ścianie, więc do końca nie jestem pewna czy to ja je znalazłam czy może one mnie???
 ***
 Skusiły mnie też te tkaninowe kwiatuchy... Stuczne kwiaty - nigdy nie traktuję ich jako zastępstwa dla tych stworzonych przez Boga, tak jak trudno traktować np. bukiet namalowany na obrazie jako ekwiwalent rzeczywistego wazonu z kwiatowiem. Ale "kupuję" ich romantyczny dekoratorski potencjał (przypiąć takiego do jesiennego żakieciku i nastrój już inny:)) A jakie jest Wasze zdanie?
 Wrześniowo pozdrawiam!
Alicja

sobota, 26 lipca 2014

Panner Shak po raz pierwszy:)

10 komentarzy:
Cooking is like painting or writing a song. Just as there are only so many notes or colors, there are only so many flavors - it's how you combine them that sets you apart.
(Wolfgang Puck)

Kocham gotować dla swojej familii. Idealne danie - dla mnie - powinno spełniać trzy warunki - proste w przygotowaniu (lub przynajmniej nie trudne), zdrowe i o magicznym smaku. Szukając czegoś nowego na dzisiejszą niespieszną sobotę natrafiłam w "Kuchni Kryszny" na Paneer Shak. Posiłek był wyśmienity a przepis trafił do mojego kajetu.
Paneer Shaak:
450 g
szpinaku (umyć, sparzyć, posiekać)

1 łyżka masła klarowanego
2 łyżeczki nasion kolendry (zmielić)
1/2 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
1/2 łyżeczka garam masali
2 szczypty asafetidy
3 łyżki wody
180g kwaśnej śmietany
220g sera paneer (wyśmienicie zastąpi go „serek typu włoskiego” np. Capri - co doradził mi kiedyś zaprzyjaźniony Hindus)
1 łyżeczka soli (daję himalajską, ale każda będzie ok)
1/2 łyżeczki cukru (daję brązowy, ale każdy będzie ok)
****
Na średnim ogniu rozgrzewam masło i smażę przez chwilę sproszkowane przyprawy. Dodaję przygotowany szpinak z 3 łyżkami wody. Przykrywam i gotuję chwilkę by zmięknął, ok. 6-8 minut. Potem dodaję śmietanę i pokrojony w kostkę ser. Teraz sól plus cukier. Mieszam i gotuję na małym ogniu jeszcze 5 minut. Podaję z ryżem. Prawda, że łatwe?

Smacznego!
Dobrej niedzieli:))
xoxo, Alicja

piątek, 25 lipca 2014

Just little things....

12 komentarzy:

“Life is a journey. Time is a river. The door is ajar”
(Jim Butcher)
***


Na anielski początek weekendu - ciepłe domowe ciasteczka owsiane (z żurawiną, sezamem, rodzynkami i miodkiem:) w duecie z ulubioną mocno zaparzoną herbatą earl grey....
Nie piekę wielu słodkości, bo świadomość pro zdrowotna zabija chęć na większość pomysłów, ale owsiane są cool, no i robi się w mig:))))) Jeśli macie swoje sprawdzone patenty na urozmaicanie owsianych - dajcie koniecznie znać!:))))

 Lato bardziej sprzyja patrzeniu w chmury niż komputer, niemniej wklejam poniżej kilka migawek - taki mix impresji, szczyptę tego co u mnie....
 Drzwi do naszego Domu - od wewnątrz - zamieniliśmy w "mood bord" - pełen inspiracji, ulubionych zdjęć, wszystkiego o czym chcemy pamiętać....
Szczególny dla mnie drobiazg - mantra buddy medycyny wraz z zasuszonym kwiatem, który ma swoją sekretną historię....
 Abat-jour. Poszukiwany w sklepach z antykami, na targach staroci i bazarach... znaleziony przypadkiem w... tk maxx... Przypasował się do naszej starej lampy. Choć sam w sobie ozdoby nie potrzebuje, okraszony kwiatem co by powagi zbytniej uniknąć. Najlepiej opisała go przyjacióła Anna: "jest jak suknia do charlestona".
Uwielbiam nasze kuchenne meble od kiedy mój D. wyczarował im nowe szaty.... A w oknach u nas tego lata obrusy kołeczkowe.... Światło filtrują w kwintesencję delikatności.... Rodzaj magii na wyciągnięcie dłoni a raczej otwarcie oczu....

 Niby nic - stara koperta po zestawie reklam warszawskich imprez kulturalnych... Co za kolory! Cały czas raduje przywieszona na szybie kredensu....
 Charlotte Joko Beck  ( i jej dwie wspaniałe książki )- od kilku tygodni zachwycają mnie (i zmieniają w środku - cudny nawóz dla ducha). Przetłumaczyłam sobie jej słowa znalezione w internecie, wkrótce pewnie oprawię i zawieszę....

 Kwiaty, kwiaty, ukochane kwiaty..... Florystyczne zadziwienie: clematis o wiele lepiej znosi wazonowanie od hortensji....
Wczorajsza spontaniczna pizza z tego co w lodówce - zestaw z anchois, kaparami, jalapeno, zielonymi oliwkami i bazylią z własnego balkonu okazał się trafiony, więc zapisałam go w kajecie....

I nasz doskonale niedoskonały balkon.... Lilie, szałwie, bazylia....
Pachnącego wakacjami weekendu!
xoxo, Alicja

niedziela, 20 lipca 2014

Herbs, herbs, herbs....

10 komentarzy:
I believe in the magic of preparation. You can make just about any foods taste wonderful by adding herbs and spices. 
(Jorge Cruise)

The healing comes from nature (...) 
(Paracelsus)
Sezon na homemade pesto (bo tylko takie się liczy:)) otwarty od kilku słonecznych dni. Halleluiah! Do największych ekskluzywów ursynowskiego bycia zaliczam nasz - o-rzut-beretem - bazarek. Zaopatrzenie w zioła wyśmienite! I w inne rajskości też! A w dni, gdy przyjeżdża samochód z "duńskimi antykami" można po zanurkowaniu w magicznych pudeł kartonowych rzędy wyłowić jakiś retro gadżet, którego cena  często zbliżona do tej za bazylię:)
xoxo,
Alicja (czasem też ziółko:))

czwartek, 19 czerwca 2014

"Indywidualizm w modzie"

17 komentarzy:

“The life of a designer is a life of fight:
fight

against the ugliness.”
 
 (Massimo Vignelli)


 Dziewczyny od dzisiaj długoweekendowy czas na relaks:))  Jeśli macie ochotę - zabieram Was razem z magazynem wnętrzarskim Czas na Wnętrze na wizytę u Mirki Dworak - projektantki mody, właścicielki firmy odzieżowej DVORUS. Robienie tej sesji było i dla mnie i dla Dariusza wielką przyjemnością!!!! Wróciłam do domu wielce zainspirowana i zwyczajnie szczęśliwa, że mogłam poznać Mirkę, porozmawiać z nią o modzie, wnętrzach i ....życiu. A teraz wszystko już wydrukowane (Czas na Wnętrze, nr 7/8, str. 90-103), więc zapraszam do lektury:)
Kocham sposób w jaki Mirka łączy design z rodzinnymi pamiątkami! Ale już nic nie mówię - zdjęcia sesji "Indywidualizm w modzie" powiedzą wszystko:
 ***
 ***
 ***
 ***
 ***
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po wakacyjny numer Czasu na Wnętrze:)
Odwiedźcie też dvorus.pl, wybierzcie się w podróż do krainy autorskich (niezwykłych!) kreacji Mirki.
Niech ten długi weekend będzie najwspanialszym z dotychczasowych:)))
xoxo, Alicja

piątek, 13 czerwca 2014

Words as paintings....

6 komentarzy:
***
Bezdomny odszedł.
Gdyby chciał zostać w schronisku,
musiałby porzucić psa.
(Ryszard Krynicki  " Haiku/Haiku mistrzów")

 Jestem haiku pozytywna w każdym kierunku. Uwielbiam czytać, sączyć te drobne wersy, łapać jak motyle skrzydła w siatkę serducha ich delikatne piękno i lubię pisać haiku - odnajdywać w sobie i zatrzymywać w kadrze białej kartki notesu.
A dzisiaj uczta - w przesyłce z księgarni internetowej smakołyk do kolekcji - wyczekiwane i wyczekane (!) Haiku / Haiku mistrzów Ryszarda Krynickiego.
 Z porannych biegów po lesie wróciłam z naręczem polnych kwiatów... Czy będzie z tego kolejne haiku??:)))
Pełnego poezji życia weekendu!
Alicja

wtorek, 10 czerwca 2014

Meeting Sylwia...

2 komentarze:
'Each friend represents a world in us, a world possibly not born until they arrive, and it is only by this meeting that a new world is born.'(Anaïs Nin)

W Krakowie pierwszą z zeszłotygodniowych sesji robiliśmy u Sylwii
( http://wietrzneprzemeblowania.blogspot.com ) Mega utalentowanej i zawsze uśmiechniętej ( i tak Ją też sobie wyobrażałam przed spotkaniem:). Zostałam obdarowana wiekowym kufrem z marzeń i snów (pokażę w osobnym poście, bo jest co:) i zainspirowana do .... ćwiczeń, zainspirowana do wyczarowania pięknych balkonów u siebie! Pewnie też przygotuję w domu coś z jej  wyśmienitego menu, bo było po czym palce lizać:) Podróże kształcą:)
Kochana jeszcze raz dziękuję za wszystko! Było i przemiło i przesmakowicie i przepięknie! Dzień, który na długo zapamiętam i który z uśmiechem wspominam:)))) No nie mogłam się powstrzymać od wejścia w obiektyw, by zatrzymać ten wspólny czas na obrazku:)
Zainspirowana-
Alicja

sobota, 7 czerwca 2014

Back home...

9 komentarzy:
"Life takes us to unexpected places.
Love brings us home."

 Po szalonym pracowitym tygodniu 'na wyjeździe' - sobotnie celebrowanie domowej niespieszności smakuje podwójnie dobrze. Kilka dni spędziliśmy w Krakowie - fotografując niezwykle piękne domy, spotykając wspaniałych ludzi... Dobrze jest wyjechać, a jeszcze lepiej powrócić i wtulić się we własne pielesze... Majka na swoim pierwszym harcerskim biwaku, Jakub na swoim niepierwszym planie filmowym, więc pewnie wyturlam się z leniuchowania-czytania-wylegiwania-czytania dopiero na wieczorny koncert Sienna Gospel Choir... Jest pięknie:))))


Weekendujcie cudnie
!
xoxo, Alicja

sobota, 31 maja 2014

Wegesuperburgers:)

17 komentarzy:
 "Jesteś tym co jesz."
 Naszymi żołądkami (i sercami:)))) zawładnęły dziś wegeburgery:) Przepis z mojej wielce ulubionej Jadłonomii z drobnymi modyfikacjami (po prostu więcej czosnku, więcej imbirku, czarny sezam)

Samo krojenie botwinki i reszty smakowitej spółki to świetna medytacja:) Uwielbiam dni kiedy mam wystarczająco dużo czasu, by celebrować nie tylko jedzenie, ale i gotowanie. Słońce wpada przez kuchenne okno prosto do garnka, delikatnie sączy się ulubiona muzyka... Czegóż chcieć więcej?
(a w burgerach m.in.: imbir, czosnek, koperek, szczypiorek, ziarna kolendry,  prażony czarny sezam, prażone posiekane pestki dyni, czerwona cebulka)

Dobrej niedzieli,
Alicja

wtorek, 27 maja 2014

to be like a Tulip:)

6 komentarzy:

“A tulip doesn’t strive to impress anyone. It doesn’t struggle to be different than a rose. It doesn’t have to. It is different. And there’s room in the garden for every flower. You didn’t have to struggle to make your face different than anyone else’s on earth. It just is. You are unique because you were created that way. "
(Marianne Williamson)
Uwielbiam komponować bukiety. Czysty relaks:)
Tulipanowe pozdrowienia!
xoxo, Alicja

środa, 30 kwietnia 2014

Lilacs again....

14 komentarzy:

“Now that lilacs are in bloom
She has a bowl of lilacs in her room
And twists one in her fingers while she talks. (...)"
T.S.Eliot
 Kiedy w zeszłym roku zakwitły bzy zdiagnozowano mi w nodze raka kości - pamiętam bardzo dobrze jedną z mrocznych  refleksji ,  że więcej już  nie zobaczę moich ukochanych kwiatów, że to "bzy ostatnie".  I było mi tego tak bardzo żal.... Diagnoza na szczęście okazała się kompletnie błędna.  Ale bzy już zawsze będą mi mocno uświadamiać każdej wiosny,  że oto podarowano mi kolejny rok. Patrząc na nie czuję ogromną wdzięczność.

A TUTAJ zdjęcia ukazujące do czego jestem zdolna jeśli chodzi o bzy.....:))))
Jeszcze kwietniowo ściskam,
xoxo, Alicja

środa, 23 kwietnia 2014

Daisy haiku...

28 komentarzy:
***
stokrotki
wraz z deszczem
spadają
na 
(wio)-
senny
trawnik
(Warszawa, 23.04.2014)

Pisanie wierszy a la haiku sprawia mi wiele przyjemności. Nie wiem czy słowo "pisanie" jest tu najodpowiedniejsze: chwila uważności w 'tu i teraz'  (np. wczorajsze kontemlowanie zaokiennego deszczowego świata) i wiersz pojawia się w całości, pozostaje go zanotować. Był czas, że pisałam wiele, był czas, iż wcale. A ostatnio znów się delikatnie wysypują - jak wiosenne kwiateczki... I niech tak zostanie:)

 Po stokroć i stokrotkowo ściskam:)
Alicja
P.S. A Wy? Pisałyście, piszecie wiersze?